Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

wtorek, 11 czerwiec 2019 21:27

Skąd się biorą geje? Seksualizacja dzieci ma wiele złych skutków.

Napisał
- Model edukacji seksualnej według WHO nakazuje respektowanie różnorodności seksualnej, ale fakty są takie, że homoseksualizm i transseksualizm są dominująco nabyte, a nie wrodzone. Mają skutki uboczne, mogą być poddawane skutecznej terapii i można im zapobiegać - przekonywała Agnieszka Marianowicz-Szczygieł. - Model edukacji seksualnej według WHO nakazuje respektowanie różnorodności seksualnej, ale fakty są takie, że homoseksualizm i transseksualizm są dominująco nabyte, a nie wrodzone. Mają skutki uboczne, mogą być poddawane skutecznej terapii i można im zapobiegać - przekonywała Agnieszka Marianowicz-Szczygieł.

- Celem standardów edukacji seksualnej według WHO jest uniemożliwienie założenia trwałej szczęśliwej rodziny i wychowanie potencjalnych ofiar przestępców seksualnych. Musimy się temu przeciwstawić - apelowano na międzynarodowej konferencji na Stadionie Narodowym.

Czy edukacja seksualna najmłodszych jest rzeczywistą potrzebą cywilizacyjną, czy też przejawem presji ideologicznej i dążeniem do zmiany norm kulturowych, obyczajowych i społecznych? Na to pytanie starali się odpowiedzieć prelegenci międzynarodowej konferencji "Edukacja seksualna dzieci i młodzieży. Przegląd zagrożeń", zorganizowanej przez Centrum Życia i Rodziny na Stadionie Narodowym.

Wśród uczestników znaleźli się eksperci z zagranicy - prof. Judith Reisman, założycielka Instytutu Ochrony Dzieci, profesor prawa na Liberty University School of Law, która w swoich publikacjach wykazała oszustwa Alfreda Kinseya oraz negatywny wpływ czasopism erotycznych i pornograficznych, oraz prof. Mark Regnerus, autor głośnego raportu o negatywnych konsekwencjach wychowywania dzieci przez pary jednopłciowe oraz kilku książek i serii artykułów na temat wychowania i edukacji dzieci i młodzieży. Prelegentami byli również Alisa Jordheim, założycielka fundacji Justice Society, która przeciwdziała handlu ludźmi, zwłaszcza dziećmi, na tle seksualnym, oraz Jean-Paul Benglia, uczestnik protestu La Manif pour Tous w 2016 r. przeciwko wprowadzaniu ideologii gender w edukacji publicznej we Francji.

 - 13 tys. dzieci rocznie jest ofiarami molestowania w szkole przez inne dzieci w USA - mówiła prof. Reisman, podkreślając, że standardy WHO oparte są na badaniach A. Kinseya, amerykańskiego badacza, który sam molestował dzieci, był biseksualistą, sadomasochistą i zmarł uzależniony od pornografii.

O standardach WHO, według których mają być kształcone dzieci m.in. w warszawskich szkołach, mówił również Zbigniew Barciński, prezes Stowarzyszenia Pedagogów "Natan", członek Zarządu Stowarzyszenia Chrześcijańskich Dzieł Wychowania, współinicjator i koordynator programowy Koalicji Obywatelskiej "Dla Rodziny". Autor artykułów naukowych i książek z pedagogiki i teologii oraz programów szkoleń warsztatowych dla katechetów i nauczycieli podkreślił, że program edukacji seksualnej według WHO zakłada, że rodzina i małżeństwo nie jest wartością, a dzieci i płodność są zagrożeniem.

- W standardach WHO małżeństwo przedstawiane jest jedynie w kontekście negatywnym, pojawia się słowo "partner" zamiast "małżonek", a zamiast "małżeństwo" - "związek partnerski". Nie ma również słowa o naturalnych metodach planowania rodziny, a dzieciom wmawia się, że trzeba iść za impulsami seksualnymi, zaufać uczuciom. Brakuje zachęty, by myśleć o konsekwencjach. Panowanie nad sobą jest nieobecne, za to jest potężna promocja subiektywnej, zmiennej płci. W polskim tłumaczeniu standardów tłumacze uniknęli oryginalnego sformułowania "tożsamość genderowa", mowa jest za to o tożsamości płciowej - podkreślał Z. Barciński.

Agnieszka Marianowicz-Szczygieł, absolwentka psychologii na KUL, doradca chrześcijański, wiceprezes fundacji Instytut Analiz Płci i Seksualności "Ona i On", członek Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich przedstawiła z kolei szereg danych świadczących o tym, że wczesna seksualizacja dzieci przyczynia się do rozprzestrzeniania chorób wenerycznych, problemów z tożsamością płciową, przestępstw seksualnych wśród dzieci i zwiększa odsetek homoseksualistów.

- Dotychczasowe programy edukacji seksualnej w Polsce zapobiegały wczesnemu zachodzeniu w ciążę i aborcjom wśród osób nieletnich, chroniły przed sięganiem po alkohol i narkotyki. Zwolennicy edukacji seksualnej nie mówią o tym, że rozbudzanie seksualności prowadzi do wzrostu zakażeń wenerycznych. Nie powiedzą o tym, że liczba diagnozowanych w Szwecji zaburzeń seksualnych wzrosła w ostatnich latach o 1500 proc., a liczba porad dla dzieci z zaburzeniami tożsamości tylko w jednej londyńskiej klinice wzrosła w ciągu dekady o prawie 2600 proc. W 2007 r. powstała w Bostonie pierwsza tego typu klinika w USA. Dziś jest ich 40 - mówiła badaczka, podkreślając, że tzw. tolerancja zwykle zmienia się w promocję związków nieheteroseksualnych. - W ciągu 10 lat w USA liczba młodych osób o skłonnościach lub zachowaniach homoseksualnych wzrosła z 7,59 proc. do 15,08. A w Nowym Jorku - nawet do 20,1. To pośredni skutek edukacji seksualnej - stwierdziła, dodając, że mówienie o "tęczowej młodzieży" to nieporozumienie, bo tożsamość, światopogląd i preferencje seksualne formują się wraz z rozwojem mózgu nawet do 25. roku życia. Dlatego lekarze postulują, by nie diagnozować u młodzieży homoseksualizmu ani transseksualizmu i zaprzestać terapii hormonalnej wobec nich.

Źródło: https://warszawa.gosc.pl/doc/5627251.Skad-sie-biora-geje-Seksualizacja-dzieci-ma-wiele-zlych-skutkow/3?fbclid=IwAR33qkkexkGSY7zxrqYShTa64QK6fgULbbBGzYxBFu1BHWeb-iZ4VfLogWQ