wtorek, 30 październik 2018 00:09

Stany chcą wrócić do klasycznej definicji płci

Napisał

Administracja Trumpa usiłuje wrócić do definiowania płci jako biologicznej i niezmiennej cechy, określanej przez genitalia przy urodzeniu. To najbardziej wyrazisty ruch w ogólnopaństwowym wysiłku, by cofnąć przyznane przez poprzedni rząd prawa obywatelskie na poziomie federalnym osobom transpłciwym.

Za administracji Obamy podjęto szereg decyzji, które rozmyły prawne pojęcie  płci. Przede wszystkim  nową interpretację płci wprowadzano w programach federalnych, głównie w edukacji i opiece zdrowotnej - płeć w dużej mierze uznano  za wybór jednostki, a nie kwestię zdeterminowaną przy urodzeniu. Polityka byłego prezydenta doprowadziła do napięć i walki w obszarach codziennego funkcjonowania, gdzie do niedawna panował porządek wynikający z prostego postrzegania płci, a teraz postanowiono przeprowadzić społeczny eksperyment: w akademikach, łazienkach publicznych, pomiędzy uczestnikami programów dotyczących osób tej samej płci i na innych arenach.

Amerykański Departament Zdrowia i Opieki Społecznej podjął walkę o ustanowienie prawnej definicji płci (zgodnie z Tytułem IX, czyli federalnym prawem dotyczącym praw obywatelskich), która zapobiegnie chaosowi, wynikającemu z rozmycia rozumienia dyskryminacji ze względu na „płeć” w programach edukacyjnych, otrzymujących rządową pomoc finansową. Departament twierdzi, że kluczowe agencje rządowe muszą przyjąć wyraźną i jednolitą definicję płci, określoną „na podstawie biologicznej, która jest jasna, oparta na nauce, obiektywna i administracyjna". Proponowana definicja określałaby płeć jako męską lub żeńską, niezmienną i zdeterminowaną genitaliami, z którymi osoba się rodzi – podaje "The Times". Wszelkie spory dotyczące płci będzie trzeba wyjaśnić za pomocą testów genetycznych.
„Płeć oznacza status człowieka jako mężczyzny lub kobiety oparty na niezmiennych cechach biologicznych, identyfikowalnych przed lub po urodzeniu" – stwierdza Departament. – „Płeć wpisana na świadectwie urodzenia danej osoby, jak pierwotnie wydano, stanowi ostateczny dowód na płeć osoby, chyba że zostanie obalony wiarygodnym dowodem genetycznym. Ta definicja wyeliminowałaby federalne uznanie praw seksualnych ok. 1,4 miliona Amerykanów, którzy zdecydowali się uznać – chirurgicznie lub inaczej – za płeć inną niż ta, w której się urodzili.
Tej logicznej i zdroworozsądkowej argumentacji sprzeciwiła się m.in. Catherine E. Lhamon, która kierowała Departamentem ds. Edukacji Urzędu ds. Praw Obywatelskich w administracji Obamy i pomogła mu tworzyć transpłciowe przewodniki - teraz wycofywane. „Społeczność medyczna myśli o swoich pacjentach zupełnie inaczej niż oni sami o sobie myślą, uznając ich punkt widzenia za nieistotny” – zarzuca Lhamon. „administracja decyduje się odwrócić się od osób transpłciowych" – komentuje Sarah Warbelow, dyrektorka kampanii na rzecz praw człowieka, która naciska na realizację praw lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych.

Natomiast administracja Trumpa już od jakiegoś czasu stara się zakazać osobom transpłciowym np. służenia w wojsku. Kilka agencji wycofało też politykę z czasów Obamy, która uznała „tożsamość płciową” w szkołach, więzieniach i schroniskach dla bezdomnych. W ubiegłym roku Departament Zdrowia i Opieki Społecznej nieoficjalnie stwierdził, że określenie „sex" czyli „płeć” nigdy nie miało obejmować tożsamości płciowej, a nawet homoseksualizmu oraz że brak jasności pozwolił administracji Obamy na bezprawne rozszerzenie ochrony praw obywatelskich na ludzi, którzy nie powinni ich mieć.
Departament Zdrowia i Opieki Społecznej wezwał agencje zwane „Wielką Czwórką”, które egzekwują część wspomnianego „Tytułu IX”: Departamenty Edukacji, Sprawiedliwości, Zdrowia i Opieki Społecznej oraz Pracy do przyjęcia klasycznej definicji w przepisach, zwiększając w ten sposób prawdopodobieństwo akceptacji jej przez sądy. Definicja ta stanowi integralną część dwóch proponowanych obecnie przepisów, czekających na  zaopiniowanie przez  Biały Dom. Jeden dotyczy Departamentu Edukacji, zajmującego się skargami dotyczącymi dyskryminacji ze względu na płeć w szkołach i kolegiach otrzymujących federalną pomoc finansową; drugi – Departamentu, zajmującego usługami zdrowotnymi, w tym programami zdrowotnymi i działaniami, które otrzymują federalne fundusze lub dotacje. Oczekuje się, że obie regulacje zostaną opublikowane jesienią tego roku, a następnie będą poddane konsultacjom społecznym przez 60 dni. Po upływie tego terminu Agencje rozpatrują uwagi obywatelskie i wydają ostateczne przepisy, które mają moc prawną.

 

DN

 

Na podstawie: The New York Times

https://www.nytimes.com/2018/10/21/us/politics/transgender-trump-administration-sex-definition.html?fbclid=IwAR0UCVQjiuLjxICLNTRFZBIzv-n0xJYPcjRHlAMc_JDJOpBfy807LpVzZUI

Wyświetlony 776 razy